Ogród siedliskowy. Jak projektować w zgodzie z przyrodą?
Rozmowa z Małgorzatą Piszczek w której przyrodniczka, projektantka ogrodów, architektka krajobrazu traktująca projektowanie jako formę odpowiedzialności, a nie dekorowania przestrzeni opowiada o koncepcji ogrodu siedliskowego.
Czym właściwie jest ogród siedliskowy? Jaka idea stoi za tym pojęciem?
Ogród siedliskowy to ogród projektowany w zgodzie z warunkami siedliska, czyli z tym, co jest dane w terenie: z glebą, wodą, światłem, mikroklimatem. Nie zaczynamy od listy roślin ani od „wizji”, tylko od rozpoznania środowiska, które definiuje dobrostan roślin, i nie tylko roślin. Można powiedzieć, że to ogród biocentryczny, w którym w centrum uwagi znajduje się biocenoza, a nie dekoracyjny efekt. Bardzo pomaga w tym obserwacja zastanej roślinności, która zwykle jest doskonale przystosowana do siedliska, bywa rzadka lub chroniona i z naszego punktu widzenia jest ogromną wartością, a nie problemem. Z drugiej strony – taki ogród uwzględnia również zastaną roślinność i włącza ją w siebie.
Jak w praktyce zacząć zakładanie takiego ogrodu? Jak rozpoznać siedlisko?
W ekologii siedlisko to „adres” organizmu – miejsce, które zapewnia mu konkretne warunki życia. Obejmuje ono przede wszystkim czynniki nieożywione: glebę, wodę, światło, temperaturę, ruch powietrza. Teoretycznie możemy je badać bardzo szczegółowo, ale w praktyce najprostszą i bardzo skuteczną metodą jest czytanie terenu przez rośliny, które na nim rosną. Zbiorowiska roślinne są świetnym wskaźnikiem warunków środowiskowych. Pamiętajmy też o pojęciu siedlisko przyrodnicze – to pojęcie z prawa Unii Europejskiej, opisującej cenne i rzadkie zbiorowiska roślinne. Fragmenty takich zbiorowisk mogą istnieć na terenie, na którym zakładamy nasz ogród, więc warto umieć je rozpoznać! Nawet poza obszarami chronionymi możemy znaleźć rośliny, zwierzęta czy grzyby rzadkich i chronionych gatunków. Co ważne: zarówno rośliny, jak i ludzie potrafią siedlisko zmieniać – dlatego decyzje projektowe naprawdę mają znaczenie.
Najczęściej jednak ogród zakładamy po budowie domu. Z jakim siedliskiem mamy wtedy do czynienia?
To zwykle siedlisko silnie zaburzone, o bardzo dużej dynamice procesów. Gleba bywa antropogeniczna, zdegradowana, często wcześniej była użytkowana rolniczo. Taki teren jest w trakcie sukcesji – zmierza w stronę roślinności potencjalnej. Możemy ten proces wspierać albo mu przeszkadzać. Na przykład wymieniając podłoże często cofamy się o kilka dekad w rozwoju ekosystemu. Praca zgodna z siedliskiem jest zwykle prostsza i bardziej stabilna w czasie.
A co z glebą po budowie – zbitą, zanieczyszczoną? Przekopywać, wymieniać, usuwać darń?
Najpierw warto zrobić triaż, czyli ocenę sytuacji. Zanieczyszczone odpady – do kontenera. Część ogrodu możemy przeznaczyć na uprawę roślin wymagających zmiany warunków, a część – dla przyrody. Dobrze, jeśli ta ostatnia stanowi 30–50% powierzchni, w zależności od wielkości działki. Darni nie zawsze trzeba się pozbywać. Często można ją „podnieść jakościowo” do murawy lub łąki odpowiedniej dla siedliska – poprzez planowe, zrównoważone koszenie, bez przekopywania i bez dosiewania.Ważne też, by pamiętać, że gleba to nie tylko podłoże, ale żywy system. Nie da się jej po prostu „usypać” i odtworzyć struktury oraz mikrobiomu. Przekopywanie stosujmy tylko tam, gdzie jest to naprawdę konieczne.
Czy możemy założyć taki ogród, jeśli nie znamy się dobrze na roślinach?
Jak najbardziej. Najwięcej wiedzy jest… za płotem i w okolicy. Bardzo pomocna jest też mapa gleb Polski, mapy glebowo-rolnicze, mapa roślinności potencjalnej Polski i atlasy zbiorowisk roślinnych. Aplikacje do identyfikacji roślin mogą być wsparciem, choć warto traktować je jako narzędzie pomocnicze, a nie nieomylne źródło wiedzy.
A jeśli trafimy na roślinę inwazyjną?
Najpierw trzeba ustalić, z czym mamy do czynienia i jaki jest potencjał inwazji. Potem – gdzie jesteśmy w tym procesie. Największy sens ma działanie wcześnie i punktowo, zwłaszcza w miejscach słabo przekształconych. Ważna jest też optymalizacja wysiłku – nie zawsze warto walczyć wszędzie i za wszelką cenę, za to w przypadku niektórych roślin niewielki, ale wytrwały wysiłek może przynieść pożądane zmiany, czyli pozbycie się inwazorów.
Czy w ogrodzie siedliskowym możemy coś dosadzać,zmieniać, upiększać?
Oczywiście. To przestrzeń oddana nam w zarządzanie – chcemy w niej przebywać, czuć się dobrze, mieć z nią emocjonalną relację. My też jesteśmy częścią przyrody. Kluczowe jest jednak pozostawienie stref „no go”, gdzie rządzi wyłącznie pozaludzka przyroda. Jeśli ogród jest mały, taka strefa może istnieć w czasie, a nie w przestrzeni – np. poprzez ograniczenie pielęgnacji, pozostawianie liści czy opiekę nad starym drzewem.
Czy taki ogród nie będzie postrzegany jako zaniedbany?
Z mojego doświadczenia wynika, że wystarczy jeden czytelny, „zadbany” element – regularny trawnik, rzeźba, grupa topiarów – żeby całość była odbierana jako świadomie zaprojektowana. A sąsiedzi? Zainteresowanie bardzo dobrze „chowa się” za strefą buforową: czyżnią, krzewami, pnączami. To jednocześnie strefa biocentryczną.
Dlaczego warto założyć ogród siedliskowy?
Ponieważ
chroni lokalną różnorodność biologiczną, także w postaci lokalnej puli genowej dzikich roślin,
jest prostszy w założeniu i tańszy w utrzymaniu niż tradycyjny ogród,
naturalnie wpisuje się w krajobraz,
daje prawdziwy, codzienny kontakt z przyrodą.
Na koniec –opowiedz kilka słów o kursie SIEDLISKOWY DOBÓR ROŚLIN, który staruje 17 lutego - dlaczego warto wziąć w nim udział?
To kurs o tym, jak najprościej i najrozsądniej założyć ogród, który jest satysfakcjonujący dla użytkowników i jednocześnie przyjazny przyrodzie. Dla projektanta – którym jest i właściciel ogrodu, i architekt – to konkretna podpowiedź: co w danym miejscu ma sens, a czego lepiej nie robić, i jak dobierać rośliny, żeby ogród był spójny, a nie przypominał przypadkowej „sałatki” z tuj, hortensji, wrzosów i lawendy.
Małgorzata Piszczek - przyrodniczka i architektka krajobrazu. Pracuje jako projektantka terenów zieleni (https://ledum.pl/ ). Ogrodniczka i edukatorka przyrodnicza. Prowadzi szkolenia na temat adaptacji miast do zmiany klimatu oraz przyrodnicze spacery edukacyjne. Działa społecznie na rzecz ochrony przyrody i klimatu. Autorka bloga https://www.dzikie-ogrody.pl/ .
Rozmawiała Magdalena Wdowiak, autorka zdjęć - Małgorzata Piszczek